Sekstyl w horoskopie nie jest na ogół aspektem działającym szczególnie spektakularnie, jednak może wskazywać na dodatkowe supermoce.
środa, 14 stycznia 2026
niedziela, 4 stycznia 2026
Aspekt koniunkcji - mnóstwo woltów płynących z jednego miejsca w kosmogramie
![]() |
| Obraz wygenerowany przez Gemini Google |
Koniunkcję w horoskopie urodzeniowym można porównać do małej elektrowni. To mnóstwo woltów płynących z jednego miejsca w kosmogramie. Aspekt ten - jeśli angażuje planetę osobistą lub oś - pokazuje ważne źródło naszych zasobów energetycznych, które są praktycznie niewyczerpywalne. Jest również wskazaniem na określony żywioł, jakość i znak, które w ten sposób zostają podkreślone. Ja nazywam koniunkcję “mini stellum”.
W astrologii współczesnej aspekt koniunkcji często uznawany jest za konfigurację pozytywną, harmonijną. Jednak to określenie może być mylące, gdyż “harmonijny” w tym przypadku nie zawsze znaczy “zbalansowany” czy “łatwy”. Chodzi raczej o to, że połączona energia obu planet płynie szybko, naturalnie, swobodnie - lecz skutki tego mariażu nie zawsze muszą być przyjemne. Jest też wyjątkowo silna, odporna na ingerencję i przeszkody, nawet jeśli ta para planet do siebie w ogóle nie pasuje.
Dwie planety w koniunkcji są jak dwaj kumple, którzy w szkole życia cały czas siedzą w jednej ławce. Są ze sobą na dobre i złe, silnie stymulując się nawzajem. Choć nie zawsze się lubią, wspólnie realizują projekt. Skazani na współpracę, mogą stać się prymusami (zwłaszcza gdy są to benefiki) lub wchodzić ze sobą w konflikt (kiedy uczestniczy w niej malefik), który i tak musi skończyć się uzgodnieniem stanowiska (czyli integracją).
Aspekt ten kojarzony jest z żywiołem ognistym i znakiem Barana, wyraża się więc w sposób impulsywny i nieświadomy. Służy zaspokajaniu przede wszystkim naszych osobistych potrzeb. Do tego jest względnie stałą cząstką naszej osobowości. Astrologia psychologiczna mówi, że jeśli chodzi o cechy wynikające z koniunkcji, jesteśmy pod tym względem bardzo sztywni, wręcz niereformowalni. Bo koniunkcja często wskazuje na nasz talent albo - ze względu na swą siłę i uporczywość - na życiowy problem.
Wbrew temu, co piszą współczesne podręczniki astrologiczne, gdy Słońce jest np. na 29 stopniu Bliźniąt, a Merkury na 4 stopniu Raka, aspekt koniunkcji nie zachodzi, mimo że matematycznie te dwie planety dzieli zaledwie 5 stopni. Według astrologii klasycznej koniunkcja dotyczy bowiem wyłącznie planet znajdujących się wyłącznie w tym samym znaku. Tylko wtedy planety “widzą się” - i dzieje się tak, nawet jeśli jedna planeta przebywa na 0 stopniu Raka, a druga na stopniu 27. W praktyce jednak współcześnie dla koniunkcji przyjmuje się orbę 8-10 stopni, a w przypadku Słońca i Księżyca nawet do 12 stopni.
A Ty ile masz koniunkcji? Czy działanie wszystkich czujesz i rozumiesz? Która sprawia Ci największy problem?
#astrorady, #aspektywhoroskopie, #koniunkcja, #koniunkcjawhoroskopie, #horoskop osobisty, #aspekty, #orby, #orbyaspektów, #astrologia
niedziela, 12 października 2025
Trzy nieoczywiste realizacje archetypu Wagi
Waga uchodzi za mistrza osiągania stanu harmonii i równowagi. Wskazuje zresztą na to jej atrybut - dlatego wiele wysiłku wkłada ona w balansowanie, tak by jedna szala na trwałe nie przeważyła drugiej (symbole astrologiczne bywają niekiedy bardzo dosłowne 😀). Jak podaje literatura przedmiotu, Waga nie lubi konfliktów i niezręcznych sytuacji. Jest mistrzem w negocjowaniu i szukaniu kompromisów. Stara się być miła i sympatyczna, gdyż duże znaczenie ma dla niej pozytywny odbiór społeczny. Wykazuje nienaganne maniery i troszczy się dobrą atmosferę wokół siebie. Tym bardziej mogą zaskakiwać pewne mniej oczywiste realizacje energii tego znaku, które na pierwszy rzut oka stoją w sprzeczności z tym, co się pisze o Wadze - a więc z wizerunkiem osoby grzecznej i układnej, który stara się ona utrzymywać w kontaktach z otoczeniem. Oto one:
1. Zaskakująca Szczerość i bezpośredniość, szczególnie w potyczkach intelektualnych i sporach o pryncypia - niekiedy budzi zdziwienie, zwłaszcza gdy przywykniemy do wagowej taktyki przemilczania rzeczy niemiłych, dyplomatycznego uchylania się od odpowiedzi, które mogły komuś przykrość i w ogóle do pewnej delikatności w kontaktach ze światem. Trzeba jednak pamiętać, że Waga ma na sztandarach również prawość, sprawiedliwość i uczciwość oraz czuje się zobowiązana, by bronić tych wartości w świecie, co też w taki właśnie sposób czyni. Dodatkowo jeszcze jest to kardynalny znak powietrzny, który rzutuje energię w świat w sposób odważny i jednak dość stanowczy.
2. Bronienie najsłabszego bądź najmniej reprezentowanego stanowiska w dyskusji - cecha ta przybiera niekiedy groteskowy charakter, gdy nagle osoba reprezentująca archetyp Wagi z uporem lepszej sprawy opowiada się po stronie twierdzeń, które wydają się stać w sprzeczności z jej wcześniejszymi przekonaniami. Tymczasem jest to rezultat idei sprawiedliwości oraz owego dążenia do harmonii i równowagi w świecie, w którym każde ze stanowisk powinno być odpowiednio zaopiekowane. Waga bierze więc w obronę hasła osierocone w danej grupie w imię równości, by dać im szansę na przebicie się, nawet jeśli się z nimi za bardzo nie identyfikuje. A że jej cechą jest również bezstronność i obiektywizm, bez trudu znajdzie argumenty na rzecz każdej opcji.
3. Obsadzenie w roli “szarej eminencji” w miejscu nastawionym na jakąś formę konfrontacji - okazuje się, że zasadniczo miła, uśmiechnięta, dbająca o maniery, unikająca dysonansów w relacjach, nastawiona na prawdziwe partnerstwo (nawet kosztem własnego “ja”), ceniąca uczciwość, nagle gra gdzieś pierwsze skrzypce, często w sposób nieco zakamuflowany, a bywa że i manipulacyjny. Zadziwiająco często osoby z silnie zaznaczonym wpływem Wagi można spotkać w środowisku prowadzącym różnego rodzaju gierki, a nawet wojny podjazdowe. Jak się to ma do znaku archetypowo miłującego spokój, pokój oraz równowagę? Ano jak to mówią: “chcesz pokoju, szykuj się do wojny” - i Waga w ten sposób czyni zadość tej starej zasadzie. Jest zatem zwarta i gotowa do konfrontacji (której generalnie nie lubi) - także jak przystało na znak kardynalny. Ponadto rozumie doskonale, że tak ważne dla niej relacje i równowagę w świecie buduje się wszędzie i różnymi metodami - także w kuluarach, okopach oraz w świecie plotek.
Obrazek wygenerowany przez Gemini Google
środa, 24 września 2025
Tranzyt Saturna przez 2 dom czyli: "Gdzie się podziały moje pieniądze?!"
Co dzieje się podczas tranzytu Saturna przez 2 dom horoskopu urodzeniowego? Na najbardziej podstawowym poziomie tranzyt ten manifestuje się jako problemy finansowe, które, ogólnie rzecz biorąc, wynikają z:
🔵nagle ograniczonych przychodów (niekiedy drastycznie!)
i/lub
🔵niespodziewanie rosnących wydatków
O ile nie jesteśmy osobami, które mają naprawdę porządnie przepracowane podejście do pieniądza, kwestie materialne zaprzątają wtedy naszą uwagę bardziej niż kiedykolwiek. Rezultatem tego, co nam się wówczas przytrafia bądź refleksji podjętych w tym okresie bywa:
🔵oszczędzanie - bo musimy (patrz wyżej) lub bo chcemy, gdyż generalnie zmienia się nasz stosunek do wydatków, zwłaszcza gdy wcześniej był on nieco nonszalancki lub niefrasobliwy;
🔵cięższa niż do tej pory praca - by w ogóle uciułać jakiś grosz lub też w pogoni za lepszym zarobkiem;
🔵minimalizm i przejście na bardziej ascetyczny tryb życia - bo po prostu okoliczności zewnętrzne powodują, że nie jest nam w tym momencie dane zakosztować w luksusie i/lub też zachodzą w nas zmiany, więc przepych zwyczajnie przestaje nas kręcić.
Aby złagodzić skutki tego tranzytu i skanalizować jakoś energię Saturna można:
🔵zrobić rzetelny audyt własnych przychodów i wydatków oraz zastanowić się, jak można by tu coś zoptymalizować;
🔵zrobić audyt osobistego stanu posiadania (np. ubrania, meble, bibeloty itp.), by odpowiedzieć sobie na pytania takie jak: “czy wszystkie dobra materialne, które posiadam, są mi naprawdę potrzebne?”, “Czy mogę posiadać mniej bez zmniejszenia zadowolenia z życia?”;
🔵pomyśleć o solidnym zabezpieczeniu materialnym - na teraz i na przyszłość (pytanie: “Czy mam bezpieczną poduszkę finansową?” staje się szczególnie palące).
Dla osób mniej skupionych na samorozwoju czas pobytu Saturna w 2 domu horoskopu urodzeniowego może stać się okresem, w którym będą oni przede wszystkim nerwowo łatać dziury w domowym budżecie, zastanawiać się, gdzie podziały się pieniądze lub co tu zrobić, by dorobić - i tak do końca tranzytu. Saturn to bowiem Surowy Nauczyciel, który raz po raz wzywa nas do odpowiedzi i czyni to tak długo, aż wreszcie poczynimy postępy.
Saturn nie jest jednak sadystą. W przypadku jego pobytu w 2 domu Mistrz pragnie nakłonić nas do tego, aby na nasze osobiste sprawy materialne popatrzyli dużo bardziej konkretnie i realistycznie, abyśmy mieli na to jakiś sensowny plan oraz poczuli i zrozumieli wartość pieniądza. Mamy rozsądnie zmierzać do tego, by nie mieć ani jego niedoboru, ani nadmiaru. Dopiero wtedy uzna tę saturniczą lekcję za odrobioną i w końcu nam odpuści.
środa, 10 września 2025
Astrorady 2.0 - horoskop reaktywacji
Niesiona energią Jowisza przechodzącego przez urodzeniowe Słońce postanowiłam reaktywować moją mocno zaniedbaną stronę astro. Ponieważ - jak to przy Jowiszu bywa - inspiracja przyszła nagle, a ja chciałam iść za ciosem, nie miałam zbyt dużego pola manewru, jeśli chodzi o termin. Nie chciałam tego odwlekać w nieskończoność, lecz zacząć działać w możliwie najbliższym korzystnym astrologicznie czasie.
Przy wyborze terminu odpalenia strony internetowej czy rozpoczęcia nowej działalności musimy być nie tylko astrologami, ale i realistami. Jeśli nie jesteśmy wyjątkowo zdeterminowani, raczej odpadają nam godziny nocne czy wczesnoporanne (a w przypadku niektórych biznesów w ogóle nie wchodzą one w grę). Na ostatnie dni sierpnia miałam jeszcze zaplanowany wyjazd i wiedziałam, że tam w ogóle nie będę miała przestrzeni na to, by na spokojnie uruchomić stronę, nawet gdyby znalazła się jakaś wyjątkowo korzystna konfiguracja.
Pomysł na Astrorady 2.0 dopadł mnie w czwartek, 22 sierpnia .2025 ok. godz. 22. przy następującym horoskopie:
Na pierwszy rzut oka wygląda całkiem nieźle - Słońce w majestatycznym Lwie sprzyja pracy twórczej i kreatywności. Władca ascendentu jest Wenus w Raku tworząca jakże szczęśliwą koniunkcję z Jowiszem, a Księżyc w Lwie w koniunkcji z Merkurym - czyli planetą odpowiedzialną za moje komunikowanie się z czytelnikami.
Jednak gdy przyjrzymy się bliżej, okaże się, że są to niestety aspekty separacyjne. Na dodatek Księżyc mimo bycia dopiero na 11 stopniu Lwa, jest w próżnym kursie, co oznacza, że do końca pobytu w tym znaku nie utworzy już żadnego aspektu. Księżyc w horoskopie strony internetowej czy fanpage’a symbolizuje odbiorców treści i interakcję z nimi - a więc jałowy bieg to nie jest zbyt dobry omen. Poza tym Merkury - kolejna ważna planeta w kosmogramie miejsca, w którym komunikujemy się ze światem - również nie ma szczególnie mocnej pozycji. Właśnie ucieka od wzmacniającej go koniunkcji z Księżycem, a będąc w znaku Lwa, sam z siebie jest zaledwie tzw. “wędrowcem”.
Mogłabym co prawda próbować wzmocnić Merkurego, manewrując godziną tak, by znalazł się on na osi horoskopu reaktywacji, ale czyż nie lepiej poczekać, aż znajdzie się w o wiele dla siebie korzystniejszej pozycji - czyli przejdzie do znaku Panny? Ponadto w jeszcze słabszej kondycji - bo na wygnaniu - jest Saturn w Baranie. Pomyślałam sobie, że w horoskopie Astrorady 2.0 warto mieć w Saturnie sojusznika, jeśli chce się budować autorytet eksperta i wyglądać poważnie. A przecież jak widać zaledwie kilka dni dzieli mnie od jego powrotu do neutralnej pozycji w znaku Ryb.
Mając to wszystko na uwadze, przewertowawszy efemerydy i uwzględniwszy mój wakacyjny wyjazd, znalazłam datę i godzinę może niedoskonałą, ale najlepszą w akceptowalnym dla mnie przedziale czasowym, w którym chciałam ponownie ruszyć z Astroradami 2.0 - był to piątek, 5 września 2025 o godz. 17. Oto horoskop reaktywacji:
Władcą kosmogramu jest Saturn w Rybach, który opuścił nieprzyjazny dla siebie znak Barana. Jowisz silny samym swym pobytem w Raku został dodatkowo wzmocniony poprzez umieszczenie go na osi, a konkretnie na descendencie, który symbolizuje publiczność i odbiorców treści. Merkury wszedł do Panny i jest podbity przez koniunkcję ze Słońcem. Ta koniunkcja ze Słońcem, podobnie jak i Wenus oraz Jowisz znajdują się w 7 domu - czyli po stronie “TY”. Prowadzenie bloga czy fanpage’a nie ma bowiem sensu, jeśli zabraknie czytelników.
Podobny układ planet można było uzyskać także 2, 3, a także 4 i 6 września, jednak nie można zapominać, że do tej układanki dojść musi jeszcze jakże istotna w horoskopach wydarzeń korzystna pozycja Księżyca. Otóż 2 i 3 września Księżyc był na wygnaniu w znaku Koziorożca. 4 września po południu wkroczył już do Wodnika, lecz znalazł się w koniunkcji z Plutonem, czego na ogół w horoskopach elekcyjnych zdecydowanie unikamy. Natomiast 5 września nie tylko oddalił się od Plutona na bezpieczną odległość, ale i utworzył aplikacyjny sekstyl z Marsem - nie jest więc z pustym biegu.
Księżyc w znaku Wodnika odpowiada także naturze działalności, którą chcę prowadzić (Uran - drugi władca Wodnika - patronuje m.in. astrologii) oraz typowi czytelników, dla których chciałabym tworzyć swoje treści - czyli ludziom ciekawym świata, niezależnym, lekko ekscentrycznym, o otwartym umyśle. Dodam jeszcze, że dnia 6 września ok godz. 17, gdy mogłabym uzyskać podobny układ osi i domów, ów Księżyc znów znalazłby się na ostatnim stopniu znaku (znów próżny kurs), a 7 września wkroczyłby do Ryb, tworząc zupełnie inną aurę i przyciągając całkowicie innych czytelników.
środa, 16 sierpnia 2023
Saturn do kwadratu – czyli o tranzytach Saturna przez 10 dom
Tranzyt Saturna przez 10 dom, przez który w dorosłym życiu przechodzimy średnio dwa razy, rzadko mija niezauważenie – i to co najmniej z 2 powodów. Po pierwsze jest to jeden z czterech domów kardynalnych, dla których słowa - klucze to: impet, inicjowanie, aktywowanie. Po drugie Saturn jest naturalnym władcą domu 10, a zatem wchodząc do tego sektora, przebywa on niejako w swoim królestwie. Doskonale zna jego klimat i stosunkowo dobrze się tu czuje. W teorii może to dawać nadzieję na nieco łagodniejsze obchodzenie się z nami, ale jest też druga strona medalu. Mianowicie siedzący na swym własnym tronie Saturn – nauczyciel, surowy sędzia i perfekcjonista jest wyjątkowo pewny swego. Nie zadowolą go połowiczne rozwiązania czy mierne rezultaty, potrafi więc nieźle dać w kość. Wniosek jest jeden – jest to na ogół tranzyt ważny i mocno odczuwalny. Można powiedzieć, że przechodzimy wtedy przez „Saturna do kwadratu”.
Dom 10 naszego horoskopu związany jest z szeroko rozumianą pozycją społeczną. Ponieważ w naszej kulturze pozycja ta bardzo często jest utożsamiana z wykonywaną przez nas profesją, tranzyty planet przez ten sektor - ile jesteśmy w okresie aktywności zawodowej - zazwyczaj przejawia się w tej właśnie sferze. W tym wpisie skupię się na takiej właśnie manifestacji tranzytu.
A oto najczęstsze przejawy tranzytu Saturna przez 10 dom:
Awans zawodowy
Na ogół wydarza się on
na początku tranzytu, gdy Saturn mija nasz
Medium Coeli (czyli wierzchołek 10 domu), bądź na jego końcu, będąc
zwieńczeniem wielomiesięcznego pobytu tej planety w 10 domu – wówczas jako
ukoronowanie wysiłków podjętych podczas przemierzania Saturna przez ten sektor. W pierwszym przypadku jest to niemal
zawsze rezultat dobrze dotychczas prowadzonej kariery. W przypadku drugim końcowy
awans jest pokłosiem naprawdę ciężkiej pracy w trakcie trwania tranzytu. Tak czy inaczej spadają na nas wtedy nowe obowiązki, a często i zwiększona
odpowiedzialność.
Upadek zawodowy
Odwrotnie niż w
przypadku awansu zawodowego taka realizacja tranzytu jest najczęściej efektem wcześniejszych
zaniedbań. I niekoniecznie musi tu chodzić o zwykłe lenistwo. W grę wchodzi
także zbyt mało realistyczne spojrzenie na własną sytuację zawodową i
niereagowanie na widoczne już od jakiegoś czasu problemy. Wówczas otrzymujemy
saturniczną lekcję do odrobienia. Niekiedy jednak w tym „upadku” trzeba po
prostu dostrzegać przejawy złego losu, a nawet zwyczajnego pecha - czyli czegoś zupełnie niezależnego od
naszych starań.
Rozczarowania w sferze zawodowej
Tranzyt Saturna jak
żaden inny bezlitośnie uwypukla wszystkie dotychczasowe błędy i
niedociągnięcia. Chowa przed nami różowe
okulary i nie pozwala dłużej funkcjonować w świecie ideałów, fantazji czy myślenia
życzeniowego. Słowem kluczem staje się tu realizm.
Nagle bardzo wyraźnie dostrzegamy prawdę o naszej sytuacji zawodowej. Jeśli
jest niewesoła, rodzi się w nas wyjątkowo silna frustracja i niezadowolenie –
zwłaszcza na początku tranzytu. A to
bardzo dobra motywacja, by z tą nowo odkrytą prawdą jednak coś zrobić! Mamy na
to czas do końca tranzytu – inaczej może to za nas zrobić tzw. „życie”.
Uświadomienie sobie prawdziwych możliwości i sytuacji zawodowej
Tranzyt ten często
zbiega się w czasie z wydarzeniem uświadamiającym nam, jakie są nasze prawdziwe
możliwości. Jeśli bilans naszych dotychczasowych osiągnięć zawodowych wypada
stosunkowo korzystnie, chcemy sięgać po jeszcze więcej – mieć naprawdę poważną,
sensowną pracę i obowiązki na miarę naszych faktycznych możliwości. Od tego już
tylko krok do awansu. Ale jeżeli podsumowanie wypada niekorzystnie, może
przyjść pora na naprawdę radykalne
decyzje zawodowe. Jeśli jednak postanowimy po prostu przeczekać, decyzja o
zmianie może dopaść na nas z zewnątrz
– choćby w postaci nieprzyjemnych wydarzeń,
na które nie mamy wpływu (np. zwolnienie z pracy).
Uwypuklona ambicja
Podczas tranzytu przez
10 dom planeta ta, będąc Saturnem do kwadratu, może nam wyostrzyć apetyt na
więcej niż mamy do tej pory. Jesteśmy
krytyczni, wybredni i mamy wysokie oczekiwania. Do działania popycha nas pragnienie naprawdę konkretnych
i trwałych osiągnięć zawodowych.
Jeśli natomiast ambicja
w dalszym ciągu nie jest naszą domeną nawet podczas tego tranzytu, może ją
zacząć wykazywać ktoś, od kogo zależy nasz zawodowy los, zmuszając nas do
stania się ambitnym lub do porzucenia dotychczasowego miejsca pracy.
Bardzo dużo pracy
Przytłoczenie pracą i
obowiązkami jest
bardzo częstą realizacją tego tranzytu - niezależnie od tego, czy jest to
spowodowane awansem zawodowym, czy potrzebą poprawy sytuacji, czy też jest to
przykra konsekwencja dotychczasowych zaniedbań w sprawach zawodowych. Praca
podczas pobytu Saturna w 10 domu rzadko jest przyjemna – o wiele częściej wiąże
się z trudem, mozołem i zmęczeniem.
Konieczność uczenia się i zdobywania nowych kwalifikacji
Tranzyt Saturn lubi
ujawniać niekompetencję w zakresie spraw domu, w którym przebywa. By sprostać oczekiwaniom
szefa, rynku pracy lub swoim własnym, musimy wówczas podjąć naukę w szerokim
tego słowa rozumieniu.
Po czym poznamy, że odrobiliśmy saturniczną lekcję?
Najbardziej pożądanym
rezultatem tego tranzytu jest:
⏩ pozbycie się szkodliwych złudzeń związanych z
życiem zawodowym,
⏩odnalezienie właściwego kierunku rozwoju, z
którego czerpiemy więcej satysfakcji,
⏩zdobycie nowych kompetencji i kwalifikacji
⏩ ustabilizowanie się
sytuacji zawodowej – nierzadko na długie lata.
poniedziałek, 7 sierpnia 2023
Tranzyty Saturna w 8 punktach
1. Co zasiejesz, to zbierzesz
Stare powiedzenie mówi,
że co zasiejesz, to zbierzesz. Tranzyt Saturna – zwłaszcza jego początek - to właśnie czas żniw. Jeśli wcześniej zasialiśmy - a więc sfera życia, na którą w tym momencie
oddziałuje ta planeta, nie została przez nas zaniedbana, bo mieliśmy do niej
zdrowe, praktyczne podejście i na bieżąco
rozwiązywaliśmy problemy - wówczas na ogół nie mamy się czego obawiać. Tranzyt
ten może wręcz przynieść sukces w postaci docenienia naszych dotychczasowych starań, awansu czy życiowej szansy. Jednak rzadko ma
to charakter przysłowiowej „gwiazdki z nieba”.
Niemal zawsze jest rezultatem
wytężonej pracy i wiąże się z koniecznością dużego zaangażowania.
2.Konsekwencje
A co, jeśli nie posialiśmy?
Niestety jest dość prawdopodobne, że tranzyt Saturna zbiegnie się w czasie z mało przyjemnymi tego konsekwencjami. Będą
one tym surowsze, nim większą niefrasobliwość wykazywaliśmy. Za brak pracy,
dyscypliny, wszelkie zaniedbania, samooszukiwanie się, że „jakoś to będzie”,
najprawdopodobniej dostaniemy po łapach.
Ma to na celu naszą przemianę i nakłonienie nas do obrania lepszej drogi. Gdy tranzyt Saturna - surowego nauczyciela
daje nam po tyłku, można założyć, że chce on – tak trochę po ojcowsku - udzielić nam reprymendy. Od czasu do czasu
każdy bowiem musi skonfrontować się z rzeczywistością i być wytrąconym z błogostanu, by przebudować jakiś
obszar naszego życia tak, aby z czasem stał bardziej dla nas bardziej funkcjonalny,
sprzyjający rozwojowi i konkretnym osiągnięciom, które Saturn tak bardzo lubi.
Tranzyt Saturna wymusza
trzeźwe, realistyczne spojrzenie na sprawy, które symbolizuje podlegający
tranzytowi dom lub planeta. Po
prostu nachodzące nas w tym czasie
refleksje albo przytrafiające się wydarzenia (a często i jedno, i drugie)
zmuszają nas to zdjęcia różowych okularów. Czy chcemy, czy nie, pod wpływem
tranzytu żegnamy się z mechanizmami obronnymi typu racjonalizacja czy
idealizacja. Zazwyczaj okazuje się, że nie możemy już dłużej nie zauważać
problemów, o których co prawda wiedzieliśmy, lecz dotychczas udawało nam się je
zręcznie ignorować. Dlatego też tranzyt Saturna wiąże się z obniżonym nastrojem, samokrytyką i z robieniem
bilansów życiowych, których wynik na
ogół nie napawa optymizmem.
Podczas tranzytu
Saturna nagle orientujemy się, że w danej sferze dłużej tak żyć nie sposób.
Dlatego tranzyt ten często idzie w parze
z dość radykalnymi decyzjami życiowymi.
Bywa też, że do korekty kursu zmuszają nas wtedy inni ludzie lub po prostu samo
życie. W najlepszym wypadku oznacza to ciężką pracę i mozolne rozpoczynanie od
nowa, a w nieco gorszym wariancie wymuszoną
rezygnację, konieczność wycofania się bądź utratę czegoś.
5. Spadek formy
Nie da się ukryć, że
Saturn i sposób jego działania stosunkowo często jest źródłem frustracji, bólu i cierpienia. Powoduje to oczywiście spadek nastroju i
energii życiowej. Czujemy, że nie mamy na nic siły i nic nam się nie chce. Obniżony
nastrój i ograniczona witalność może także skutkować pogorszeniem stanu
zdrowia.
Saturn zmusza nas do
pracy – w zależności od miejsca i rodzaju tranzytu
może to być niezwykle wytężona praca
zawodowa, ale również praca nad sobą, praca dla innych itp. I bynajmniej nie
jest to radosne spełnianie się w zawodzie lub miła sercu samorealizacja. Saturn oznacza pracę ciężką, trudną,
znojną, czasem w poczuciu bezsensu, w stanie przeciążenia, bez widoków na
spektakularne osiągnięcia. Przynajmniej tak odbieramy rzeczywistość podczas
tranzytu. Po fakcie może okazać się, że był to jednak czas niezwykle
produktywny, przygotowujący nas do późniejszych sukcesów.
7. Solidne fundamenty
Mozół, dyskomfort, niedobór,
utrata, które przytrafiają nam się podczas tranzytu Saturna, zazwyczaj nie idą
na marne. Dziedzina życia, którą przeorał Saturn, potem oparta jest już na dużo
bardziej solidnych fundamentach, czego korzystne skutki widzimy po czasie –
zazwyczaj dopiero po zakończeniu tranzytu.
W tym sensie zwłaszcza końcowa faza tranzytu może już stać się okresem zasiewu, w przeciwieństwie do
początkowej, która miała charakter żniw.
Zdarza się także, że
tranzyt Saturna realizuje się po prostu jako niefart czy przykre wydarzenie, na które nie mieliśmy wpływu i
które trudno uznać za karę za nasze zaniedbania czy przyczynek do późniejszego
rozkwitu. To najbardziej przykra, złowroga manifestacja maleficznego Saturna,
do której nie sposób dopasować żadnej psychologicznej teorii o samorozwoju i
drodze przez ciernie do gwiazd Niektórzy mówią tu wtedy o tzw. karmie czy złym
losie.







