środa, 14 stycznia 2026

Sekstyl - twoje supermoce

Sekstyl w horoskopie nie jest na ogół aspektem działającym szczególnie spektakularnie, jednak może wskazywać na dodatkowe supermoce. 
Talent, który bywa symbolizowany przez sekstyl, nie zawsze jest widoczny od razu. W przeciwieństwie do koniunkcji czy trygonu zazwyczaj wymaga on od właściciela horoskopu pewnego rodzaju uważności. Czasem potrzebna jest refleksja lub nawet wysiłek, by w pełni czerpać z tego kosmicznego połączenia. Dlatego sekstyl pokazuje to, co objawia się w pełnej krasie nie tyle we wczesnej młodości, co w dojrzalszym wieku - i może być dla nas swoistą niespodzianką 😁;)
Według astrologii współczesnej sekstyl ma naturę żywiołu powietrznego i powiązany jest ze znakiem Bliźniąt (aspekt aplikacyjny) lub Wodnika (aspekt separacyjny). Podkreśla to jego intelektualny charakter 📚oraz to, że korzystanie z sekstylu poprzedzać powinno zrozumienie możliwości, jakie daje to połączenie 🤔.
Aby łatwiej pojąć, na czym polega działanie z tego aspektu, możemy znów odwołać się do metafory szkoły życia, w której to w jednej klasie znalazły się osoby od początku uśmiechające się do siebie porozumiewawczo i zerkające w swą stronę z pewną sympatią, ale i z dozą nieśmiałością. Potrzeba trochę czasu (i pomyślnego zbiegu okoliczności!), by się serdecznie zakolegowały i odkryły, ile je łączy mimo różnic. Od tej pory razem realizują wszystkie projekty życiowe, bo dobrze się ze sobą dogadują i uzupełniają.
Aspekt ten określany jest jako pozytywny, harmonijny, co znów uwypukla szybkość, naturalność i swobodę przepływu energii, ale wcale nie obiecuje łatwego sukcesu. Planety lub osie tworzące sekstyl są zawsze w komplementarnych żywiołach (woda i ziemia lub ogień i woda), lecz w całkowicie różnych jakościach. Wyjaśnia to, dlaczego się przyciągają i mają sobie nawzajem sporo do zaoferowania, jak również to, że istnieją między nimi istotne różnice oraz potrzeba “dotarcia się”.
📌Wymóg bycia w uzupełniających się żywiołach wyjaśnia również, dlaczego w sytuacji, gdy jedna planeta przebywa np. na 28 stopniu Skorpiona, a druga na 1 stopniu Wodnika, nie mamy do czynienia z sekstylem, mimo że matematycznie planety te zachowują wymaganą odległość ok 60 stopni względem siebie (w tym przypadku 63 stopnie kątowe). Skorpion i Wodnik to znaki całkowicie niewspółpracujących ze sobą żywiołów (woda i powietrze) i tej samej jakości (stała), dlatego też tworzyć mogą ze sobą tylko i wyłącznie nieharmonijny aspekt kwadratury.
❗Co ciekawe współczesna astrologia dopuszcza dla sekstylu orbę zaledwie do ok. 4 stopni - znacznie mniejszą niż dla wszystkich innych dużych aspektów (tzw. aspektów ptolemejskich). Jednak tak naprawdę nie ma to żadnego uzasadnienia ani w tradycji astrologicznej, ani w ujęciu matematyczno - logicznym. Czyżby niewielką orbę miała uzasadniać stosunkowo mała odległość obiektów względem siebie (jest to 60 stopni wobec 90 stopni w przypadku kwadratury czy 120 stopni dla trygonu)?
Natomiast według astrologii klasycznej planety “widzą się”, tworząc sekstyl, zawsze gdy tylko jedna znajduje się w znaku odległym o 60 stopni od drugiego, nawet jeśli jedna z nich jest np.na o stopniu Byka♉ , a druga na 29 stopniu Raka ♋. Byłaby to jednak naprawdę bardzo duża orba.
Przyznaję, że ja również trzymam się orby, do której jakoś przyzwyczaiłam się na samym początku przygody z astrologią (czyli ok. 4 stopnie)😊 . Obecnie jednak, po odkurzeniu tradycji astrologicznej zawsze mam w pamięci to, że jeśli czyjaś Wenus jest w Strzelcu ♐, a Mars w Wodniku♒ , to obie planety są zawsze kompatybilne i sprzyjają sobie nawzajem, choć znajdują się za daleko od siebie, by móc się zakolegować.
A Ty posiadasz jakiś sekstyl, który podejrzewasz o bycie zródłem szczególnego talentu lub supermocy? A może nie do końca rozumiesz, na czym polega jego działanie w Twoim horoskopie i chciałabyś/chciałbyś się przyjrzeć swojemu “kółku”? Serdecznie zapraszam do kontaktu😊 .
Obrazek wygenerowany przez Gemini Google.

Podziel się :)

niedziela, 4 stycznia 2026

Aspekt koniunkcji - mnóstwo woltów płynących z jednego miejsca w kosmogramie

 

Obraz wygenerowany przez Gemini Google

Koniunkcję w horoskopie urodzeniowym można porównać do małej elektrowni. To mnóstwo woltów płynących z jednego miejsca w kosmogramie. Aspekt ten - jeśli  angażuje planetę osobistą lub oś - pokazuje ważne źródło naszych zasobów energetycznych, które są praktycznie niewyczerpywalne. Jest również wskazaniem na określony żywioł, jakość i znak, które w ten sposób zostają podkreślone. Ja nazywam koniunkcję  “mini stellum”. 


W astrologii współczesnej aspekt koniunkcji często uznawany jest za konfigurację pozytywną, harmonijną. Jednak to określenie może być mylące, gdyż “harmonijny” w tym przypadku nie zawsze znaczy “zbalansowany” czy  “łatwy”. Chodzi raczej o to, że połączona energia obu planet płynie szybko, naturalnie, swobodnie -  lecz skutki tego mariażu nie zawsze muszą być przyjemne. Jest też wyjątkowo silna, odporna na ingerencję i przeszkody, nawet jeśli ta para planet do siebie w ogóle nie pasuje. 


Dwie planety w koniunkcji są jak dwaj kumple, którzy w szkole życia cały czas siedzą w jednej ławce. Są ze sobą na dobre i złe, silnie stymulując się nawzajem. Choć nie zawsze się lubią, wspólnie realizują projekt. Skazani na współpracę, mogą stać się prymusami (zwłaszcza gdy są to benefiki) lub wchodzić ze sobą w konflikt (kiedy uczestniczy w niej malefik), który i tak musi skończyć się uzgodnieniem stanowiska (czyli integracją).  


Aspekt ten kojarzony jest z żywiołem ognistym i znakiem Barana, wyraża się więc w sposób impulsywny i nieświadomy. Służy zaspokajaniu przede wszystkim naszych osobistych potrzeb. Do tego jest względnie stałą cząstką naszej osobowości.  Astrologia psychologiczna mówi, że jeśli chodzi o cechy wynikające z koniunkcji, jesteśmy pod tym względem bardzo sztywni, wręcz niereformowalni. Bo koniunkcja często wskazuje na nasz talent albo - ze względu na swą siłę i uporczywość  -  na życiowy problem. 


Wbrew temu, co piszą współczesne podręczniki astrologiczne, gdy Słońce jest np. na 29 stopniu Bliźniąt, a Merkury na 4 stopniu Raka, aspekt koniunkcji nie zachodzi, mimo że matematycznie te dwie planety dzieli zaledwie 5 stopni. Według astrologii klasycznej koniunkcja dotyczy bowiem wyłącznie planet znajdujących się wyłącznie w tym samym znaku. Tylko wtedy planety “widzą się” - i dzieje się tak, nawet jeśli jedna planeta przebywa na 0 stopniu Raka, a druga na stopniu 27. W praktyce jednak współcześnie dla koniunkcji przyjmuje się orbę 8-10 stopni, a w przypadku Słońca i Księżyca nawet do 12 stopni.  


A Ty ile masz koniunkcji? Czy działanie wszystkich czujesz i rozumiesz? Która sprawia Ci największy problem? 


#astrorady, #aspektywhoroskopie, #koniunkcja, #koniunkcjawhoroskopie, #horoskop osobisty, #aspekty, #orby,  #orbyaspektów, #astrologia


Podziel się :)

niedziela, 12 października 2025

Trzy nieoczywiste realizacje archetypu Wagi

 


Waga uchodzi za mistrza osiągania stanu harmonii i równowagi.  Wskazuje zresztą na to jej atrybut - dlatego wiele wysiłku wkłada ona w balansowanie, tak by jedna szala na trwałe nie przeważyła drugiej (symbole astrologiczne bywają niekiedy bardzo dosłowne 😀). Jak podaje literatura przedmiotu, Waga nie lubi konfliktów i niezręcznych sytuacji. Jest mistrzem w negocjowaniu i szukaniu kompromisów. Stara się być miła i sympatyczna, gdyż duże znaczenie ma dla niej pozytywny odbiór społeczny. Wykazuje nienaganne maniery i troszczy się dobrą atmosferę wokół siebie. Tym bardziej mogą zaskakiwać pewne mniej oczywiste realizacje energii tego znaku, które na pierwszy rzut oka stoją w sprzeczności z tym, co się pisze o Wadze -  a więc z wizerunkiem osoby grzecznej i układnej, który stara się ona utrzymywać w kontaktach z otoczeniem.   Oto one:


1. Zaskakująca Szczerość i bezpośredniość, szczególnie w potyczkach intelektualnych i sporach o pryncypia  - niekiedy budzi zdziwienie, zwłaszcza gdy przywykniemy do wagowej taktyki przemilczania rzeczy niemiłych, dyplomatycznego uchylania się od odpowiedzi, które mogły komuś przykrość i w ogóle do pewnej delikatności w kontaktach ze światem. Trzeba jednak pamiętać, że Waga ma na sztandarach również prawość, sprawiedliwość i uczciwość oraz czuje się zobowiązana, by bronić tych wartości w świecie, co też w taki właśnie sposób czyni. Dodatkowo jeszcze jest to kardynalny znak powietrzny, który rzutuje energię w świat w sposób odważny i jednak dość stanowczy.


2. Bronienie najsłabszego bądź najmniej reprezentowanego stanowiska w dyskusji -  cecha ta przybiera niekiedy groteskowy charakter, gdy nagle osoba reprezentująca archetyp Wagi  z uporem lepszej sprawy opowiada się po stronie twierdzeń, które wydają się stać w sprzeczności z jej wcześniejszymi przekonaniami. Tymczasem jest to rezultat idei sprawiedliwości oraz owego dążenia do harmonii i równowagi w świecie, w którym każde ze stanowisk powinno być odpowiednio zaopiekowane. Waga bierze więc w obronę hasła osierocone w danej grupie w imię równości, by dać im szansę na przebicie się, nawet jeśli się z nimi za bardzo nie identyfikuje. A że jej cechą jest również bezstronność i obiektywizm, bez trudu znajdzie argumenty na rzecz każdej opcji. 


3. Obsadzenie w roli “szarej eminencji” w miejscu nastawionym na jakąś formę konfrontacji -  okazuje się, że zasadniczo miła, uśmiechnięta, dbająca o maniery, unikająca dysonansów w relacjach, nastawiona na prawdziwe partnerstwo (nawet kosztem własnego “ja”), ceniąca uczciwość, nagle gra gdzieś pierwsze skrzypce, często w sposób nieco zakamuflowany, a  bywa że i manipulacyjny. Zadziwiająco  często osoby z silnie zaznaczonym wpływem Wagi można spotkać w środowisku prowadzącym różnego rodzaju gierki, a nawet wojny podjazdowe. Jak się to ma do znaku archetypowo miłującego spokój, pokój oraz równowagę? Ano jak to mówią: “chcesz pokoju, szykuj się do wojny” - i Waga w ten sposób czyni zadość tej starej zasadzie. Jest zatem zwarta i gotowa do konfrontacji (której  generalnie nie lubi) - także jak przystało na znak kardynalny. Ponadto rozumie doskonale, że tak ważne dla niej relacje i równowagę w świecie buduje się wszędzie i różnymi metodami - także w kuluarach, okopach oraz w świecie plotek. 


Obrazek wygenerowany przez Gemini Google



Podziel się :)

środa, 24 września 2025

Tranzyt Saturna przez 2 dom czyli: "Gdzie się podziały moje pieniądze?!"

 


Co dzieje się podczas tranzytu Saturna przez 2 dom horoskopu urodzeniowego? Na najbardziej podstawowym poziomie tranzyt ten manifestuje się jako problemy finansowe, które, ogólnie rzecz biorąc, wynikają z:

🔵nagle ograniczonych przychodów (niekiedy drastycznie!) 

   i/lub 


🔵niespodziewanie rosnących wydatków 


 O ile nie jesteśmy osobami, które mają naprawdę porządnie przepracowane podejście do pieniądza, kwestie materialne zaprzątają wtedy naszą uwagę bardziej niż kiedykolwiek. Rezultatem tego, co nam się  wówczas przytrafia  bądź  refleksji  podjętych  w tym okresie bywa:


🔵oszczędzanie - bo musimy (patrz wyżej) lub bo chcemy, gdyż generalnie zmienia się nasz stosunek do wydatków, zwłaszcza gdy wcześniej był on nieco nonszalancki lub niefrasobliwy; 


🔵cięższa niż do tej pory praca - by w ogóle uciułać jakiś grosz lub też w pogoni za lepszym zarobkiem; 


🔵minimalizm i przejście na bardziej ascetyczny tryb życia - bo po prostu okoliczności zewnętrzne powodują, że nie jest nam w tym momencie dane zakosztować w luksusie i/lub też zachodzą w nas zmiany, więc przepych zwyczajnie przestaje nas kręcić.  



Aby złagodzić skutki tego tranzytu i skanalizować jakoś energię Saturna można:


🔵zrobić rzetelny audyt własnych przychodów i wydatków oraz zastanowić się, jak można by tu coś  zoptymalizować;  


🔵zrobić audyt osobistego stanu posiadania (np. ubrania, meble, bibeloty itp.), by odpowiedzieć sobie na pytania takie jak: “czy wszystkie dobra materialne, które posiadam, są mi naprawdę potrzebne?”, “Czy mogę posiadać mniej bez zmniejszenia zadowolenia z życia?”;


🔵pomyśleć o solidnym zabezpieczeniu materialnym - na teraz i na przyszłość (pytanie: “Czy mam bezpieczną poduszkę finansową?” staje się szczególnie palące). 


Dla osób mniej skupionych na samorozwoju czas pobytu Saturna w 2 domu horoskopu urodzeniowego może stać się okresem, w którym będą oni przede wszystkim nerwowo łatać dziury w domowym budżecie, zastanawiać się, gdzie podziały się pieniądze lub co tu zrobić, by dorobić - i tak do końca tranzytu. Saturn to bowiem Surowy Nauczyciel, który raz po raz wzywa nas do odpowiedzi i czyni  to tak długo, aż wreszcie poczynimy postępy. 


Saturn nie jest jednak sadystą.  W przypadku jego pobytu w 2 domu Mistrz pragnie nakłonić nas do tego, aby na nasze osobiste sprawy materialne popatrzyli dużo bardziej konkretnie i realistycznie, abyśmy mieli na to jakiś sensowny plan oraz poczuli i zrozumieli wartość pieniądza. Mamy rozsądnie zmierzać do tego, by nie mieć ani jego niedoboru, ani nadmiaru.  Dopiero wtedy uzna tę saturniczą lekcję za odrobioną i w końcu  nam odpuści. 


Podziel się :)

środa, 10 września 2025

Astrorady 2.0 - horoskop reaktywacji

Niesiona energią Jowisza przechodzącego przez urodzeniowe Słońce postanowiłam reaktywować moją mocno zaniedbaną stronę astro. Ponieważ - jak to przy Jowiszu bywa -  inspiracja przyszła nagle, a ja chciałam iść za ciosem, nie miałam zbyt dużego pola manewru, jeśli chodzi o termin. Nie chciałam tego odwlekać w nieskończoność, lecz zacząć działać w możliwie najbliższym korzystnym astrologicznie czasie.  

Przy wyborze terminu odpalenia strony internetowej czy rozpoczęcia nowej działalności musimy być nie tylko astrologami, ale i realistami. Jeśli nie jesteśmy wyjątkowo zdeterminowani, raczej odpadają nam godziny nocne czy wczesnoporanne (a w przypadku niektórych biznesów w ogóle nie wchodzą one w grę). Na ostatnie dni sierpnia  miałam jeszcze  zaplanowany wyjazd  i wiedziałam, że tam w ogóle nie będę miała przestrzeni na to, by na spokojnie uruchomić stronę, nawet gdyby znalazła się jakaś wyjątkowo korzystna konfiguracja. 


Pomysł na Astrorady 2.0 dopadł mnie w czwartek, 22 sierpnia .2025 ok. godz. 22. przy następującym horoskopie:   





Na pierwszy rzut oka wygląda całkiem nieźle - Słońce w majestatycznym Lwie  sprzyja pracy twórczej i kreatywności. Władca ascendentu jest Wenus w Raku tworząca jakże szczęśliwą koniunkcję z Jowiszem, a Księżyc w Lwie w koniunkcji z Merkurym - czyli planetą odpowiedzialną za moje komunikowanie się z czytelnikami. 


Jednak gdy przyjrzymy się bliżej, okaże się, że są to niestety aspekty separacyjne. Na dodatek Księżyc mimo bycia dopiero na 11 stopniu Lwa, jest w próżnym kursie, co oznacza, że do końca pobytu w tym znaku nie utworzy już żadnego aspektu. Księżyc w horoskopie strony internetowej czy fanpage’a symbolizuje odbiorców treści i interakcję z nimi - a więc jałowy bieg  to nie jest zbyt dobry omen. Poza tym Merkury - kolejna ważna planeta w kosmogramie miejsca, w którym komunikujemy się ze światem - również nie ma szczególnie mocnej pozycji. Właśnie ucieka od wzmacniającej go koniunkcji z Księżycem, a będąc w znaku Lwa, sam z siebie jest zaledwie tzw. “wędrowcem”.  


Mogłabym co prawda próbować wzmocnić Merkurego, manewrując godziną tak, by znalazł się on na osi horoskopu reaktywacji, ale czyż nie lepiej poczekać, aż znajdzie się w o wiele dla siebie korzystniejszej pozycji - czyli przejdzie do znaku Panny? Ponadto w jeszcze słabszej  kondycji - bo na wygnaniu - jest Saturn w Baranie. Pomyślałam sobie, że w horoskopie Astrorady 2.0 warto mieć w Saturnie sojusznika, jeśli chce się budować autorytet eksperta i wyglądać poważnie. A przecież jak widać zaledwie kilka dni dzieli mnie od jego powrotu do neutralnej pozycji w znaku Ryb. 


Mając to wszystko na uwadze, przewertowawszy efemerydy i uwzględniwszy mój wakacyjny wyjazd, znalazłam datę i godzinę może niedoskonałą, ale najlepszą w akceptowalnym dla mnie przedziale czasowym, w którym chciałam ponownie ruszyć z Astroradami 2.0 - był to  piątek, 5 września 2025 o godz. 17. Oto horoskop reaktywacji: 





Władcą kosmogramu jest Saturn w Rybach, który opuścił nieprzyjazny dla siebie znak Barana. Jowisz silny samym swym pobytem w Raku został dodatkowo wzmocniony poprzez umieszczenie go na osi, a konkretnie na descendencie, który symbolizuje publiczność i odbiorców treści. Merkury wszedł do Panny i jest podbity przez koniunkcję ze Słońcem. Ta koniunkcja ze Słońcem, podobnie jak i Wenus oraz Jowisz znajdują się w 7 domu - czyli po stronie “TY”. Prowadzenie bloga czy fanpage’a nie ma bowiem sensu, jeśli zabraknie czytelników. 


Podobny układ planet można było uzyskać także 2, 3, a także 4 i 6 września, jednak nie można zapominać, że do tej układanki dojść musi jeszcze jakże istotna w horoskopach wydarzeń korzystna pozycja Księżyca. Otóż 2 i 3 września Księżyc był na wygnaniu w znaku Koziorożca. 4 września po południu wkroczył już do Wodnika, lecz znalazł się w koniunkcji z Plutonem, czego na ogół w horoskopach elekcyjnych zdecydowanie unikamy. Natomiast 5 września nie tylko oddalił się od Plutona na bezpieczną odległość, ale i utworzył aplikacyjny sekstyl z Marsem - nie jest więc z pustym biegu.  


Księżyc w znaku Wodnika odpowiada także naturze działalności, którą chcę prowadzić (Uran - drugi władca Wodnika - patronuje m.in. astrologii) oraz typowi czytelników, dla których chciałabym tworzyć swoje treści - czyli ludziom ciekawym świata, niezależnym, lekko ekscentrycznym, o otwartym umyśle. Dodam jeszcze, że dnia 6 września ok godz. 17, gdy mogłabym uzyskać podobny układ osi i domów, ów Księżyc znów znalazłby się na ostatnim stopniu znaku (znów próżny kurs), a  7 września wkroczyłby do Ryb, tworząc zupełnie inną aurę i przyciągając całkowicie innych czytelników.  


Podziel się :)

środa, 16 sierpnia 2023

Saturn do kwadratu – czyli o tranzytach Saturna przez 10 dom

 

Tranzyt Saturna przez 10 dom, przez który w dorosłym życiu przechodzimy średnio dwa razy, rzadko mija niezauważenie – i to co najmniej z 2 powodów. Po pierwsze jest to jeden z czterech domów kardynalnych, dla których słowa - klucze to: impet, inicjowanie, aktywowanie. Po drugie Saturn jest naturalnym władcą domu 10, a zatem wchodząc do tego sektora, przebywa on niejako w swoim królestwie. Doskonale zna jego klimat i stosunkowo dobrze się tu czuje. W teorii może to dawać nadzieję na nieco łagodniejsze obchodzenie się z nami, ale jest też druga strona medalu. Mianowicie siedzący na swym własnym tronie Saturn – nauczyciel, surowy sędzia i perfekcjonista jest wyjątkowo pewny  swego. Nie zadowolą go połowiczne rozwiązania czy mierne rezultaty, potrafi więc nieźle dać w kość.  Wniosek jest jeden – jest to  na ogół tranzyt ważny i mocno odczuwalny.  Można powiedzieć, że przechodzimy wtedy przez „Saturna do kwadratu”.

Dom 10 naszego horoskopu związany jest z szeroko rozumianą pozycją społeczną. Ponieważ w naszej kulturze pozycja ta bardzo często jest utożsamiana  z wykonywaną przez nas profesją, tranzyty planet przez ten sektor -  ile jesteśmy w okresie aktywności zawodowej - zazwyczaj przejawia się w tej właśnie sferze.  W tym wpisie skupię się na takiej właśnie manifestacji tranzytu.

A oto najczęstsze przejawy tranzytu Saturna przez 10 dom:


Awans zawodowy

Na ogół wydarza się on na początku tranzytu, gdy Saturn mija nasz  Medium Coeli (czyli wierzchołek 10 domu), bądź na jego końcu, będąc zwieńczeniem wielomiesięcznego pobytu tej planety w 10 domu – wówczas jako ukoronowanie wysiłków podjętych podczas przemierzania Saturna przez ten  sektor. W pierwszym przypadku jest to niemal zawsze rezultat dobrze dotychczas prowadzonej kariery. W przypadku drugim końcowy awans jest pokłosiem naprawdę ciężkiej pracy w trakcie trwania tranzytu.  Tak czy inaczej spadają na nas wtedy nowe obowiązki, a często i zwiększona odpowiedzialność. 


Upadek zawodowy

Odwrotnie niż w przypadku awansu zawodowego taka realizacja tranzytu jest najczęściej efektem wcześniejszych zaniedbań. I niekoniecznie musi tu chodzić o zwykłe lenistwo. W grę wchodzi także zbyt mało realistyczne spojrzenie na własną sytuację zawodową i niereagowanie na widoczne już od jakiegoś czasu problemy. Wówczas otrzymujemy saturniczną lekcję do odrobienia. Niekiedy jednak w tym „upadku” trzeba po prostu dostrzegać przejawy złego losu, a nawet zwyczajnego pecha  - czyli czegoś zupełnie niezależnego od naszych starań.  


Rozczarowania w sferze zawodowej

Tranzyt Saturna jak żaden inny bezlitośnie uwypukla wszystkie dotychczasowe błędy i niedociągnięcia.  Chowa przed nami różowe okulary i nie pozwala dłużej funkcjonować w świecie ideałów, fantazji czy myślenia życzeniowego. Słowem kluczem staje się tu realizm. Nagle bardzo wyraźnie dostrzegamy prawdę o naszej sytuacji zawodowej. Jeśli jest niewesoła, rodzi się w nas wyjątkowo silna frustracja i niezadowolenie – zwłaszcza na początku tranzytu.  A to bardzo dobra motywacja, by z tą nowo odkrytą prawdą jednak coś zrobić! Mamy na to czas do końca tranzytu – inaczej może to za nas zrobić tzw. „życie”.


Uświadomienie sobie prawdziwych możliwości i sytuacji zawodowej

Tranzyt ten często zbiega się w czasie z wydarzeniem uświadamiającym nam, jakie są nasze prawdziwe możliwości. Jeśli bilans naszych dotychczasowych osiągnięć zawodowych wypada stosunkowo korzystnie, chcemy sięgać po jeszcze więcej – mieć naprawdę poważną, sensowną pracę i obowiązki na miarę naszych faktycznych możliwości. Od tego już tylko krok do awansu. Ale jeżeli podsumowanie wypada niekorzystnie, może przyjść pora na naprawdę radykalne decyzje zawodowe. Jeśli jednak postanowimy po prostu przeczekać, decyzja o zmianie może dopaść na nas z zewnątrz choćby w postaci nieprzyjemnych wydarzeń, na które nie mamy wpływu (np. zwolnienie z pracy).       


Uwypuklona ambicja  

Podczas tranzytu przez 10 dom planeta ta, będąc Saturnem do kwadratu, może nam wyostrzyć apetyt na więcej niż mamy do tej pory. Jesteśmy krytyczni, wybredni i mamy wysokie oczekiwania.  Do działania popycha nas pragnienie naprawdę konkretnych i trwałych osiągnięć zawodowych.  

Jeśli natomiast ambicja w dalszym ciągu nie jest naszą domeną nawet podczas tego tranzytu, może ją zacząć wykazywać ktoś, od kogo zależy nasz zawodowy los, zmuszając nas do stania się ambitnym lub do porzucenia dotychczasowego miejsca pracy.


Bardzo dużo pracy

Przytłoczenie pracą i obowiązkami jest bardzo częstą realizacją tego tranzytu - niezależnie od tego, czy jest to spowodowane awansem zawodowym, czy potrzebą poprawy sytuacji, czy też jest to przykra konsekwencja dotychczasowych zaniedbań w sprawach zawodowych. Praca podczas pobytu Saturna w 10 domu rzadko jest przyjemna – o wiele częściej wiąże się z trudem, mozołem i zmęczeniem. 


Konieczność uczenia się i zdobywania nowych kwalifikacji

Tranzyt Saturn lubi ujawniać niekompetencję w zakresie spraw domu, w którym przebywa. By sprostać oczekiwaniom szefa, rynku pracy lub swoim własnym, musimy wówczas podjąć naukę w szerokim tego słowa rozumieniu.

 

Po czym poznamy, że odrobiliśmy  saturniczną lekcję?

Najbardziej pożądanym rezultatem tego tranzytu jest:

⏩ pozbycie się szkodliwych złudzeń związanych z życiem zawodowym,

 ⏩odnalezienie właściwego kierunku rozwoju, z którego czerpiemy więcej satysfakcji,

zdobycie nowych kompetencji i kwalifikacji

⏩ ustabilizowanie się sytuacji zawodowej – nierzadko na długie lata.

 Wszak kolejny taki tranzyt przeżywać będziemy … za 29 lat.

Podziel się :)

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Tranzyty Saturna w 8 punktach

 


1. Co zasiejesz, to zbierzesz

Stare powiedzenie mówi, że co zasiejesz, to zbierzesz. Tranzyt Saturna –  zwłaszcza jego początek -  to właśnie czas żniw. Jeśli wcześniej zasialiśmy  - a więc sfera życia, na którą w tym momencie oddziałuje ta planeta, nie została przez nas zaniedbana, bo mieliśmy do niej zdrowe, praktyczne podejście i na bieżąco  rozwiązywaliśmy problemy - wówczas na ogół nie mamy się czego obawiać. Tranzyt ten może wręcz przynieść sukces w postaci docenienia naszych dotychczasowych starań,  awansu czy życiowej szansy. Jednak rzadko ma to charakter przysłowiowej „gwiazdki z nieba”.  Niemal zawsze jest  rezultatem wytężonej pracy i wiąże się z koniecznością dużego zaangażowania.  

 

2.Konsekwencje

A co, jeśli nie posialiśmy? Niestety jest dość prawdopodobne, że tranzyt Saturna zbiegnie się w czasie  z mało przyjemnymi tego konsekwencjami. Będą one tym surowsze, nim większą niefrasobliwość wykazywaliśmy. Za brak pracy, dyscypliny, wszelkie zaniedbania, samooszukiwanie się, że „jakoś to będzie”, najprawdopodobniej  dostaniemy po łapach. Ma to na celu naszą przemianę i nakłonienie nas do obrania lepszej drogi.  Gdy tranzyt Saturna - surowego nauczyciela daje nam po tyłku, można założyć, że chce on – tak trochę po ojcowsku -  udzielić nam reprymendy. Od czasu do czasu każdy bowiem musi skonfrontować się z rzeczywistością i  być  wytrąconym z błogostanu, by przebudować jakiś obszar naszego życia tak, aby z czasem stał bardziej dla nas bardziej funkcjonalny, sprzyjający rozwojowi i konkretnym osiągnięciom, które Saturn tak bardzo lubi.


 3.Trzeżwe, do bólu realistyczne podejście  

Tranzyt Saturna wymusza trzeźwe, realistyczne spojrzenie na sprawy, które symbolizuje podlegający tranzytowi dom lub planeta.  Po prostu  nachodzące nas w tym czasie refleksje albo przytrafiające się wydarzenia (a często i jedno, i drugie) zmuszają nas to zdjęcia różowych okularów. Czy chcemy, czy nie, pod wpływem tranzytu żegnamy się z mechanizmami obronnymi typu racjonalizacja czy idealizacja. Zazwyczaj okazuje się, że nie możemy już dłużej nie zauważać problemów, o których co prawda wiedzieliśmy, lecz dotychczas udawało nam się je zręcznie ignorować. Dlatego też tranzyt Saturna wiąże się  z obniżonym nastrojem, samokrytyką i z robieniem bilansów życiowych,  których wynik na ogół nie napawa optymizmem.


 4. Tak dłużej żyć nie sposób  

Podczas tranzytu Saturna nagle orientujemy się, że w danej sferze dłużej tak żyć nie sposób. Dlatego  tranzyt ten często idzie w parze z dość radykalnymi decyzjami życiowymi. Bywa też, że do korekty kursu zmuszają nas wtedy inni ludzie lub po prostu samo życie. W najlepszym wypadku oznacza to ciężką pracę i mozolne rozpoczynanie od nowa, a w nieco gorszym wariancie wymuszoną  rezygnację, konieczność wycofania się bądź utratę czegoś.  

  

5. Spadek formy

Nie da się ukryć, że Saturn i sposób jego działania stosunkowo często jest  źródłem frustracji, bólu i cierpienia.  Powoduje to oczywiście spadek nastroju i energii życiowej. Czujemy, że nie mamy na nic siły i nic nam się nie chce. Obniżony nastrój i ograniczona witalność może także skutkować pogorszeniem stanu zdrowia.


 6.Praca, praca i jeszcze raz praca

Saturn zmusza nas do pracy   – w zależności od miejsca i rodzaju tranzytu może to być niezwykle wytężona praca zawodowa, ale również praca nad sobą, praca dla innych itp. I bynajmniej nie jest to radosne spełnianie się w zawodzie lub miła sercu samorealizacja. Saturn oznacza pracę ciężką, trudną, znojną, czasem w poczuciu bezsensu, w stanie przeciążenia, bez widoków na spektakularne osiągnięcia. Przynajmniej tak odbieramy rzeczywistość podczas tranzytu. Po fakcie może okazać się, że był to jednak czas niezwykle produktywny, przygotowujący nas do późniejszych sukcesów.

 

7.  Solidne fundamenty

Mozół, dyskomfort, niedobór, utrata, które przytrafiają nam się podczas tranzytu Saturna, zazwyczaj nie idą na marne. Dziedzina życia, którą przeorał Saturn, potem oparta jest już na dużo bardziej solidnych fundamentach, czego korzystne skutki widzimy po czasie – zazwyczaj dopiero po zakończeniu tranzytu.  W tym sensie zwłaszcza końcowa faza tranzytu może już stać się okresem zasiewu, w przeciwieństwie do początkowej, która miała charakter żniw.


 8.  Zły los

Zdarza się także, że tranzyt Saturna realizuje się po prostu jako niefart czy przykre wydarzenie, na które nie mieliśmy wpływu i które trudno uznać za karę za nasze zaniedbania czy przyczynek do późniejszego rozkwitu. To najbardziej przykra, złowroga manifestacja maleficznego Saturna, do której nie sposób dopasować żadnej psychologicznej teorii o samorozwoju i drodze przez ciernie do gwiazd Niektórzy mówią tu wtedy o tzw. karmie czy złym losie.  

Podziel się :)