środa, 1 czerwca 2016

Odnaleźć TEN właściwy horoskop – bezcenne



Któż z praktykujących astrologów nie zna takiej oto sytuacji: początek znajomości z kimś ważnym w Twoim życiu - w pozytywnym, rzadziej w negatywnym tego słowa znaczeniu. Czasami chodzi o relację o charakterze romantycznym, częściej o zwykłe koleżeństwo, więzy sympatii lub przeciwnie – o silną, lecz niczym nieuzasadnioną antypatię. „Konia z rzędem za datę, a królestwo za godzinę urodzenia tego oto osobnika!” – myślisz sobie w duchu, zaś w głowie kreślisz już jego potencjalny horoskop. „Jaki układ w horoskopie mógłby obrazować tak
ciekawą/wyjątkową/atrakcyjną/niesympatyczną/wredną (niepotrzebne skreślić) osobowość?” – pytasz sam siebie, formułując pierwsze hipotezy co do najbardziej prawdopodobnego wyglądu kosmogramu owego „ktosia”.

Zwykle najłatwiej jest ustalić rok narodzin. Zawęziwszy obszar poszukiwań do 12 miesięcy, wertujesz wtedy efemerydy, by odnaleźć w nich taki dzień i miesiąc, w którym konfiguracja planet odpowiadałaby temu, co zaobserwować można w codziennych kontaktach z właścicielem odtwarzanego horoskopu. „Ciężka sprawa” – myślisz sobie, ale jeśli przy jakiejś okazji uda się jeszcze poznać jego znak zodiaku, zagwozdka dotyczyć będzie już tylko konkretnego dnia urodzenia w określonym - bo około trzydziestodniowym - przedziale czasowym. „Na pewno jest Bykiem, ale urodził się pod koniec kwietnia z Wenus w Byku, czy raczej w połowie maja, gdy Wenus weszła do Bliźniąt?” – dywagujemy w wolnych chwilach.

            Przy odrobinie determinacji prędzej czy później nadchodzi moment, w którym nie tylko rok, ale i dzień oraz miesiąc narodzin przestają być tajemnicą. Nareszcie mamy przed sobą pozycję wszystkich 10 ciał niebieskich (przy okazji możemy także z grubsza ustalić aspekty między nimi). Wiemy już, w jakim znaku są planety osobiste: Słońce, Merkury, Wenus i Mars – no chyba że akurat w tym dniu zmieniały one swe położenie w znaku zodiaku, wówczas nasze wątpliwości może rozwiać tylko dokładna godzina urodzenia.

 Takich właśnie zmartwień stosunkowo często przysparza szybko poruszający się Księżyc. „Był jeszcze w Rybach, czy już w Baranie?” –  wahamy się, przymierzając zachowanie człowieka do obu księżycowych wariantów. Bywa, że wstępnie wykluczamy jeden z nich jako niepasujący do tego, co wiemy o tym kimś. Na ogół jednak nie mamy stuprocentowej pewności, czy nasza decyzja jest trafna. „Może jest w Rybach, ale w 1 domu albo w Baranie, ale w domu 12” – zastanawiamy się. Księżyc ma bowiem to do siebie, że najwyraźniej manifestuje się dopiero w bliskich, intymnych relacjach, a skoro możemy tylko teoretyzować na temat jego/jej kosmogramu, nasza znajomość zapewne nie ma jeszcze takiego charakteru. 

Analizując wygląd zewnętrzny tej osoby, metodą obserwacji i/lub eliminacji intensywnie poszukujemy również ascendentu. Rozważamy też, która planeta mogłaby ewentualnie wschodzić, nadając ton całej osobowości. Wariantów horoskopów, które z jakiegoś powodu pasowałby do danego człowieka, jest całe mnóstwo. Tworząc horoskop hipotetyczny, nieuchronnie dochodzimy do konkluzji typowej dla sporządzania horoskopów elekcyjnych  – gdy jeden element „zgadza się” i harmonizuje z tym, co już wiemy o osobie, wtedy okazuje się, że w tak  ustawionym kosmogramie co innego żadną miarą „nie pasuje”. 

Tak czy inaczej dopiero pozyskanie prawdziwej godziny urodzenia umożliwi postawienie przysłowiowej „kropki nad i”. Niestety jej ustalenie niemal zawsze pozostaje największym wyzwaniem. Pół biedy, jeśli problem tkwi tylko i wyłącznie w znalezieniu dogodnej okazji do zadania temu komuś jakże nietypowego pytania: „o której się urodziłeś?”. Jak pokazuje praktyka, spora grupa osób zwyczajnie nie zna na nie odpowiedzi.  Nie zawsze też uda się nam zmobilizować naszego „ktosia” do tego, by zasięgnął języka u rodziców, nie mówiąc już o nakłonieniu go do zdobycia potrzebnych nam danych urodzeniowych w urzędzie stanu cywilnego.

Przyjmijmy jednak wariant optymistyczny – mamy upragnioną godzinę urodzenia. Chwila, w której wreszcie spoglądamy na rysunek prawdziwego horoskopu tego kogoś jest po prostu bezcenna!  Osobiście uwielbiam moment, w którym zagadka pod tytułem: „jaki on/ona ma horoskop” zostaje rozwikłana. W mgnieniu oka wszystkie klocki kosmogramu, którymi od momentu poznania daty urodzenia aż do tej pory jedynie żonglowaliśmy w myślach, układają się w spójną, sensowną całość. Wystarczy rzut oka i już wiemy, że „to na pewno jest to”. Co ciekawe, choć odnaleziony kosmogram bardzo często pasuje do tej osoby jak ulał, prawie zawsze ów wykres bardzo mocno mnie zaskakuje. Dzieje się tak, gdyż z reguły po prostu nie brałam pod uwagę takiego genialnego w swej prostocie, teraz już oczywistego rozstrzygnięcia. Czasem jestem dość blisko, ale ten właściwy horoskop to prawdziwy majstersztyk uwzględniający absolutnie wszystkie aspekty osobowości – słowem niepowtarzalność danego człowieka. Czyżby w ten sposób porządek kosmiczny okazywał nam swoją przewagę nad naszym ludzkim intelektem?

Z moich doświadczeń związanych z odtwarzaniem horoskopu osoby, której pełnych danych urodzeniowych nie posiadamy, wynikają dwa wnioski:

  ·  Po pierwsze w zasadzie nie jesteśmy w stanie odgadnąć, jak ten kosmogram wygląda. Jego „namierzanie” jest co prawda świetnym ćwiczeniem astrologicznym, lecz w praktyce do końca pozostajemy jedynie na etapie przypuszczeń, spekulacji i domniemywań, które rzadko kiedy mają wiele wspólnego z rzeczywistym horoskopem. Potencjalnych wariantów jest zbyt wiele, zaś to, jak misternie mogą zostać uwidocznione cechy wyglądu czy charakteru, zadziwia nawet doświadczonego astrologa.

 ·   Po drugie sądzę, że „genialna prostota” czyjegoś kosmogramu, w którym tak pięknie zakodowany jest cały człowiek, stanowi wiarygodny test weryfikacyjny prawdziwości godziny urodzenia. Po prostu na pierwszy rzut czuje się, że wszystko w nim gra i że jest to tzw. „horoskop działający”.  



A co jeśli jednak „nie pasuje”, zaś astrologiczna intuicja podpowiada nam, że narysowany horoskop rzekomo należący do kogoś, kogo mniej lub bardziej zdążyliśmy już poznać, to „nie to”? Moim zdaniem sytuacja taka jest dla nas astrologów ważną informacją zwrotną – może być to sygnał, że podana godzina urodzenia jest jednak nieprawidłowa, zaś domniemany horoskop tego kogoś „nie działa”, gdyż zwyczajnie nie jest  jego horoskopem...




Podziel się :)

1 komentarz:

  1. Należy pamiętać o planetoidach i mniej ważnych elementach-czasami to jest bardzo ważne.Co gorsze ja słyszałem że po przeprowadzce zachowuje się asc i mc oraz reszta domów jakby ktoś urodził się gdzie indziej!Jeżeli tak to może być problem!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś! Bardzo chętnie poznam Twoje zdanie, ale jako administrator strony zastrzegam sobie prawo do usuwania wszelkich obraźliwych i niezgodnych z prawem wypowiedzi.